Blog > Komentarze do wpisu

Nellie Melba

W swoim poprzednim wpisie wspomniałem mimochodem o lodach melba i ich imienniczce - śpiewaczce Nellie Melba. Uderz w stół a zona.oburzona się odezwie - poprosiła o wpis na temat Lady Melba.


Źródło - http://www.operaarts.com/images/opera-stars/dame-nellie-melba.jpg

Żywot słynnych wykonawców jest krótki. Niektórzy pamiętają ich nazwiska, zdarza się, że pozostanie po nich pomnik lub nazwana zostanie na ich cześć ulica albo plac, ale jednak, w przeciwieństwie do twórców, pisarzy i kompozytorów, znikają ze świadomości ludzkiej. Przypominam sobie wiele książek i filmów opartych na życiu jakiegoś twórcy - fimów o Chopinie widziałem chyba cztery, a czy ktoś widział/czytał jakiś utwór (nie mam na myśli ściśle faktograficznej biografii) oparty na życiu wykonawcy - aktora, wirtuoza - płeć dowolna?

Podobnie stało się z Helen Porter Mitchell występującej pod nazwiskiem Nellie Melba. Jej życiorys nie jest zbyt ciekawy. Urodziła się 19 maja 1861 r w Melbourne w rodzinie zamożnego przedsiębiorcy budowlanego. Studiowała śpiew w Melbourne. W wieku 21 lat wyszła za mąż za Charlesa Armstronga, z którym miała syna. Nie było to szczęśliwe małżeństwo, mąż zbił ją nie raz i bardzo szybko się z nim rozstała.

Po udanych występach w Melbourne Melba wyjechała spróbować szczęścia w Anglii. Pierwsza próba była nieudana. Śpiewaczka przeniosła się więc do Paryża gdzie jej talent został szybko zauważony i po kilku latach wróciła do Londynu. Jej kariera rozwijała się dość powoli, ale bardzo pomyślnie. Nie było w tej karierze wielkich skandali ani dramatów, jedyne fakty godne uwagi, to chyba to, że występowała rzadko w kontynentalnej Europie i że nie stroniła od drugoplanowych ról - np. Micaela w Carmen. Żeby nie pozostawić mojej bohaterki całkiem w cieniu, wspomnę o niewielkim skandalu. Melba miała romans z księciem Filipem Orleańskim. Oczarowała go do tego stopnia, że towarzyszył jej w podróżach na występy w wielu stolicach europejskich. Skandal wybuchł gdy mąż Melby złożył pozew o rozwód podając niewierność jako powód. Książe czmychnął do lasu - wyjechał na 2-letnie safari i już do Melby nie powrócił. Dla mnie bardziej istotny jest fakt, że w Londynie Melba występowała razem ze słynnym polskim tenorem Janem Reszke. Wydaje mi się, że w panteonie śpiewaków i śpiewaczek operowych Jan Reszke ma wyższą pozycję niż Nellie Melba (wikipedia nazywa go największą męską gwiazdą 19-wiecznej opery), ale czy ktoś o nim pamięta? Przy okazji radzę spojrzeć na anglojęzyczną stronę wikipedii gdyż zawiera o wiele więcej informacji niż zlinkowana wcześniej strona polska.

Australia była jednak wdzięczniejsza, pewnie dlatego, że Lady Melba była wyjątkiem a poza tym wyróżniła się działalnością dobroczynną. Za działalność charytatywną podczas I wojny światowej została udekorowana Orderem Imperium Brytyjskiego (Dame Commander). Była również aktywna i widoczna w Australii. Ufundowała konserwatorium w Melbourne, występowała wielokrotnie w Australii i kupiła sporą posiadłość w okolicach Melbourne. Nic dziwnego, że jest tu widoczna w wielu miejscach, że tylko wspomnę salę koncertową konserwatorium (Melba Hall), szosę Melba Highway, Melba Park, posąg nad rzeką Yarra.

Chcąc dobrze wypełnić swoje zadanie pojechałem w towarzystwie żony (własnej, nie oburzonej) do miejsca gdzie Melba żyła - Coombe Cottage, oraz do miejsca gdzie spoczywa obecnie - Lilydale Cemetery. Posiadłość Melby jest własnością jej prawnuków - mieszkających w Anglii braci - lordów Vestey. Dom Melby nie jest dostępny, ale można odwiedzić pozostałą po niej winiarnię co zrobiliśmy. Znalezienie grobu śpiewaczki nie było wcale takie łatwe, ale udało się...

O naszych poszukiwaniach napisałem obszernie na moim blogu - patrz TUTAJ.

Po tych artystycznych wysiłkach pora coś przekąsić. Nie będę już się silił na szukanie australijskich przysmaków ale, aby jednak pozostać w australijskim klimacie, zaproponuję coś dobrego na zimę - zupę soczewicową. Przyznam się w tajemnicy, że w dawnych, dobrych czasach, gdy uprawiałem intensywnie narciarstwo biegowe, zdarzało się, że moja żona wyjeżdżała na letni urlop do Polski, a ja zostawałem na sezon narciarski w Australii. Wtedy rozpoczynałem swoje panowanie w kuchni właśnie od tej zupy.

Składniki - dla 4 osób.
- 1 marchew,
- 1 cebula,
- 1 łodyga selera,
- 15g masła,
- łyżka stołowa oleju,
- 250g kości od wędzonego boczku (bacon bones),
- 250g soczewicy - najlepiej czerwonej,
- 400g pomidorów z puszki,
- litr wody,
- 2 kostki rosołowe (wołowe),
- 2 łyżki posiekanych liści pietruszki.

Przygotowanie:
Poszatkować cebulę, marchew i seler. Podgrzać masło i olej na patelni i smażyć, aż cebula zacznie się szklić. Rozgnieść pomidory na miazgę, wrzucić wszystko do ganka, przykryć, doprowadzić do wrzenia, zredukować ogień i "pyrkolić" przez 1,5 godziny. Wyjąć kości i podawać posypując posiekaną pietruszką.

Zagadka literacka:

Proszę podać nazwisko autora i tytuł książki, której fabuła opowiada o życiu i twórczość fikcyjnego kompozytora niemieckiego. Dla ułatwienia dodam, że filozoficznym pierwowzorem bohatera powieści jest bohater wielu legend i jednego bardzo słynnego dzieła literackiego. Muzycznym modelem jest ojciec dodekafonii Arnold Schoenberg.

Odpowiedzi udzieliła Panna Konwalia: "Doktor Faustus" Tomasza Manna.

poniedziałek, 04 czerwca 2012, ewamaria030
Tagi: zupy

Polecane wpisy

Komentarze
2012/06/04 08:29:25
Wydaje mi się, że chodzi o książkę Tomasza Manna - Doktor Faustus (Żywot kompozytora niemieckiego Adriana Leverkühna opowiedziany przez przyjaciela).
-
2012/06/04 08:35:25
Dziękuję za odzew, bardzo ciekawy wpis. Odpowiedzi na zagadkę nie znam. Ale zadano we wpisie mimochodem pytanie poboczne o utwór oparty na biografii aktora, czy wirtuoza... Przyszedł mi do głowy film Blask o życiu genialnego pianisty z rolą Geofreya Rusha. Wydaje mi się, że był oparty o prawdziwą historię, ale nie jestem pewna. Albo nasz rodzimy serial o Helenie Modrzejewskiej. Pomyślałam też o filmie o Edith Piaf. Kiedyś w TV obejrzałam z kolei film o Josephine Baker. Tytułu nie pamiętam...
-
2012/06/04 09:25:27
Panna Konwalia ma rację, chodzi o "Doktora Faustusa" Tomasza Manna. Proszę, niech sobie Panna wybierze nagrodę.
-
pharlap
2012/06/04 09:56:25
Gratuluję Pannie Konwalii :)
Dziękuję Żonie Oburzonej za odświeżenie mojej pamięci. Tak jest - widziałem film o Edith Piaf. Nie wiedziałem, ze był serial o Helenie Modrzejewskiej nawet chciałem zrobić kwaśną uwagę na ten temat.
Film Shine to osobna sprawa. Tak jest, to jest prawdziwa historia bazowana na życiu australijskiego pianisty Davida Helffgotta. Geniuszem on raczej nie jest, ale historia jest niezwykła i świetnie opowiedziana i równie świetnie odegrana przez Godfreya Rusha. Czytałem komentarze o występach D. Helffgotta. Zdaniem komentatorów gra średnio, często robi pomyłki, ale wszystko nadrabia osobowością i esktrawaganckim zachowaniem. Pisząc ten komentarz jedną reką, drugą ręka znalazłem bardzo wyczerpujący i chyba mocno krytyczny artykuł na temat jego gry i związanych z nią okoliczności => www.denisdutton.com/helfgott.htm . Zabieram się do czytania. Pozdrawiam Panny i Żony. Pharlap.
-
2012/06/04 13:00:41
zupa brzmi naprawdę smacznie, a czy można ją też bez tych kości przyrządzać, albo je czymś innym zastąpić?
-
danstarossa
2012/06/04 14:18:34
Linki do: informacji o serialu "Modrzejewska" z Krystyną Jandą w roli głównej:
filmpolski.pl/fp/index.php/123358 i do czołówki filmu: www.youtube.com/watch?v=muWnFRNqcGc
-
2012/06/04 15:22:37
Proszę ja Was - statystyki z ostatniego tygodnia: 11.642 odwiedzin. Ostatnio było już regularnie ok. 8 tysięcy tygodniowo, a tu nagle - ponad 11 tysięcy. Ciekawe od czego to zależy? Od plam na słońcu?
-
danstarossa
2012/06/04 16:40:24
Widocznie plamy na słońcu przynoszą także pozytywne efekty na Ziemi :D
-
2012/06/04 17:40:27
Myślę, że działalność Pewnej Panny przyniosła efekty. Rozdała trochę wizytówek, inni blogerzy wstawili Kuro-linki, no i tak lawinowo idzie to dalej... I proszę sobie wyobrazić te mnogie rzesze zrozpaczonych dusz, gdyby Kura została zamknięta!
-
2012/06/04 17:43:55
Co do Davida Hellfgotta, to faktycznie poniosło mnie z tym genialnym, ale tak zapamiętałam ten dawno niewidziany film. Luźno skojarzył mi się film Moja lewa stopa - znacie i podziwiacie tak jak ja?
-
2012/06/04 19:05:10
Tym razem poproszę o: Mozart Mistrzowskie Dzieła
Bardzo dziękuję za mąkę kasztanową oraz pocztówki bożonarodzeniowe oraz książkę Tomasza Morrisa F10.2.
-
2012/06/04 19:19:09
Pewna Panna pytała o to czy można sporządzić podaną zupę bez kości - tego nie wiem - ale mam wypróbowany przepis na zupę z soczewicy w wersji wegetariańskiej - bardzo smaczną:
Zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów:

1 cebula,
1 kubek czerwonej soczewicy,
425 g pomidorów z puszki,
1 litr bulionu warzywnego,
sól, pieprz,
garść posiekanej bazylii lub/i natki pietruszki,
kubek kwaśnej śmietany

Posiekaną cebulę usmażyć w małej ilości oleju. Dodać soczewicę, lekko roztarte pomidory, wymieszać i przez chwilę smażyć. Dodać bulion, zagotować, zmiejszyć ogień i dusić zupę 20 minut. Przyprawić solą i pieprzem do smaku, dodać posiekaną bazylię. Podawać z łyżką kwaśnej śmietany.

Przepis pochodzi z tego blogu:
everycakeyoubake.blogspot.com/2010/02/zupa-z-czerwonej-soczewicy-i-pomidorow.html

A serial o Modrzejewskiej doskonale pamiętam - bardzo mi się spodobał i spowodował, że zaczęłam sporo czytać o tej aktorce.
-
2012/06/04 20:27:04
ja zupe z soczewicy robie z 1 merchewka pokrojona w drobna kostke, 1 mala cenula (tez drobno posiekana) i zebrem selera naciowego (w calosci bo ma dac tylko smak i po ugotowaniu zupy zostaje wyrzucone), oczywiscie soczewica i przecier pomidorowy, wszystko gotowane na wywarze jarzynowym; amatorzy moga dodac troche podsmazonego boczku, ale nie koniecznie. Konieczna jest dobra oliwa z oliwek i troche ostrej papryki.
-
2012/06/04 22:03:33
dzięki piękne za przepisy--będę wypróbowywać w najblliższym czasie, bo już dawno nie jadłam zupy z soczewicy
-
pharlap
2012/06/05 13:47:45
Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi na pytanie Pewnej Panny. Moja żona, master-chef, stwierdziła, ze kości od boczku mozna zastąpić łyżką masła. Ja bym jednak radził dac troche boczku.
Dziękuję Włosz.czyź.nie za uświadomienie mi polskiej nazwy - seler naciowy. We wpisie podałem łodyga selera - po angielsku - celery stick. W moim przepisie się go nie wyrzuca. Pocięty w plasterki jest podsmazony razem z marchwią i idzie do zupy.
@ewamaria - skok w statystykach. To jest normalne w bloxie, raz na jakiś czas statystyki nieomal się podwajają - może na koniec miesiąca? Jesli jednak porównać miejsce w rankingu, okaże się, ze blog pozostał na podobnej pozycji jak tydzień wcześniej.
Pozdrawiam.
-
2012/06/06 06:49:51
dziękuję!
UWAGA! Nie zniknęliśmy! Jesteśmy teraz TU
QRA czyli Nowa Kura

Durszlak.pl