Blog > Komentarze do wpisu

Za Żelazną Bramą

Targ na jarzyny

Cudny obraz i cudny tytuł. Targ na jarzyny. Tak się po prostu mówiło te 130 lat temu, ale dziś budzi piękne skojarzenia, z Prusem, z Proustem...

Opowiedziałam Pannie L., która jest bądź co bądź, jak Danusia, "historyczką sztuczką", że zachwycił mnie ten obraz, jak byłam ostatnio w Muzeum Narodowym w Poznaniu, a ona mi od razu podsunęła kilka dalszych informacji.

Nota bene - historyczka sztuczka to był oczywiście ukłon w stronę "pani ministry". Zadałam też pytanie: jak myślicie, jak się będzie nazywała pani ministra, jeśli po wyborach zajmie miejsce Tuska? Była to zagadka-żarcik, więc bez nagród. Propozycja Zony Oburzonej - premierytka, a Panny Głównej: premiera. Proszę o dalsze propozycje, nie tylko zresztą dla premierytki. Kanclerka? Prezydentka? Księdza (gdy już kobiety będą mogły pełnić posługę kapłańską)?

Wróćmy jednak do Żelaznej Bramy. Teksty i ilustracje przygotowała Panna L.

Foto Panna L.

Ogród Saski zwany jest niekiedy ojcem polskich parków. Był pierwszym miejskim ogrodem publicznym w Polsce. 27 maja 1727 roku król August II otworzył Żelazną Bramę Ogrodu dla wszystkich, co jak twietrdzi Małgorzata Baranowska, autorka cytowanej tu właśnie książki "Warszawa, miesiące, lata, wieki", oznaczało oczywiście tylko ludzi odpowiednio zamożnych i odpowiednio... ubranych.

Foto Panna L.























Tekst na zdjęciu się urywa, a wszak opis taki ładny: "...a z niej przez otwierany dach, przy kosztownym fajerwerku, wybuchnął bukiet z kilkunastu tysięcy rac złożony, jako nawiązanie paniującemu naonczas Augustowi III w dzień imienin jego, przez aluzję do 3 Augusta obchodzonych..."

W następnym stuleciu sceneria radykalnie się zmieniła. W roku 1893 czytamy w "Ilustrowanym przewodniku w podróżach":

Plac za Żelazną Bramą... Plac ten o dość nieregularnych formach zamyka się ulicami Zimną, Przechodnią, Ptasią, Żabią, Graniczną, Gnojną i Skórzaną. Zabudowany dookoła wielkimi kamienicami. Na samym placu odbywa się targ największy w mieście. Część placu (...) zajmuje obszerny, okrągły budynek (...) zwany Gościnnym Dworem, w którym mieści się kilkadziesiąt większych i mniejszych sklepów, dzielących się na grupy, odpowiednio do towaru, jakim handlują... Od ulicy Gnojnej sklepy z kaszą, mąką, krupami, od Skórzanej szewskie... Po bokach ciągną się długim szeregiem budki straganiarek, zaopatrzone w różne produkty żywności, stragany z butami i bucikami kobiecymi, z sukniami, kaftanami. Kręci się tu mnóstwo żydów, którzy cały swój towar noszą na sobie (...) Od strony ulicy Żabiej i Przechodniej w długich rzędach symetrycznie uszykowanych, znajduje się targ na ryby, zwierzynę, ptactwo domowe itp. Handel ten jest przeważnie w rękach żydowskich... Wszystko tu wre ruchem gorączkowym, kipi, krzyczy; tysiące głosów napełnia okolicę wrzawą trudną do opisania. Tam stara żydówka, zabrudzona, z rękawami zakasanymi po łokieć, wydobywa ryby z kadzi, rąbie je na desce, waży, krzyczy, dziesięciu osobom na raz odpowiada i do skórzanego worka, zamieszczonego pod fartuchem, zgarnia drobną monetę... Słowe targ za Żelazną Bramą jest jedną z najciekawszych osobliwości Warszawy... Na placu tym wznosi się wspaniały gmach z kolumnadą w porządku jońskim... Pod portykiem tego niegdyś pańskiego pałacu dziś są są sklepy i kramy, a na pierwszym piętrze jest jedna z największych sal, wynajmowanych na wesela dla izraelitów".

"Miasto na szklanych negatywach. Warszawa 1916 w fotografiach Willy' ego Römera"; wyd. Dom Spotkań z Historią w Warszawie, 2010

Na fotografii te właśnie opisane powyżej kramy żydowskie w podcieniach Pałacu Lubomirskich. Pałac jeszcze w XIX wieku został zamieniony na kamienicę, w której wynajmowano mieszkania i lokale użytkowe. Za Żelazną Bramą handlowano już od końca XVIII wieku. Wspomniany wyżej Gościnny Dwór został zbudowany w roku 1841. Obok znajdowały się istniejące do dziś Hale Mirowskie. Nazwa przetrwała, chociaż w 1818 żelazną bramę wymieniono na zwykłą.

Foto Panna L.

Cała ta okolica weszła w skład Getta Warszawskiego. Pałac Lubomirskich, zbombardowany w roku 1939, znalazł się między dużym i małym gettem. Po zlikwidowaniu getta teren praktycznie zrównano z ziemią.

Zagadkę zadaję ja, Panna Główna. Obecnie stoi tu wysokie blokowisko zwane osiedlem "Za Żelazną Bramą". Właściwie groza, ale taka, że już zaczyna mieć swój walor estetyczny. Nakręcono tu między innymi fragmenty filmu "Gra" z serialu "Najważniejszy dzień życia" i sceny do kultowego filmu... Jakiego? Czyjego? Kiedy?
Prawidłową odpowiedź podała ZonkaBronka: "Miś" Stefana Barei z roku 1981.
W roku 2010 powstał też
film dokumentalno-artystyczny o osiedlu.

I na zakończenie też ode mnie jeszcze jeden Pankiewicz - paryski "Targ na kwiaty", a jak Paryż i Plac, i targ, to pod spodem przepis Kattinki na zupę z kasztanów, dedykowany pannie przewodnikpokrakowie i innym naszym czytelniczkom, które nie mają odwagi poprosić o ufundowaną porzez Wlosz.czy.znę nagrodę, bo myślą, że nie będą wiedziały, co z tym fantem zrobić.

Targ na kwiaty

Zupa kasztanowa "Maroni", a skoro sezon na kasztany już minął, posłużymy się kasztanami suszonymi.

1 kg obranych kasztanów
4 szalotki francuskie
125 ml słodkiej śmietanki
1 łyżka kwaśnej śmietany
750 ml wywaru warzywnego
250 ml wina białego (lub rosé) półwytrawnego ( jak się da - o nucie truskawkowej)
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka cukru i 1 łyżeczka masła
sól, biały pieprz
owoc granatu

Szalotki siekamy drobno i dusimy w maśle z cukrem. Gdy się skarmelizują, przekładamy je do rondla, dolewamy szklankę wina i dusimy na małym ogniu przez kilka minut, po czym wsypujemy kasztany, dodajemy wywar warzywny i zostawiamy na małym ogniu na kolejne pół godziny. Zdejmujemy z ognia, dodajemy łyżkę kwaśnej śmietany i miksujemy zupę na gładki krem, doprawiamy do smaku sokiem z cytryny. Przed podaniem na stół ponownie podgrzewamy i łączymy delikatnie z połową śmietany kremówki, ubitej z dodatkiem soli i pieprzu. Na talerzach posypujemy ziarenkami owocu granatu i ozdabiamy kleksem pozostałej bitej śmietany.

poniedziałek, 14 maja 2012, ewamaria030
Tagi: zupy
Komentarze
Gość: zonkabronka, ip-93.159.41.18.static.crowley.pl
2012/05/14 07:47:26
Czy chodzi może o film "Poszukiwany, poszukiwana" z 1972r., S. Barei?
-
Gość: zonkabronka, ip-93.159.41.18.static.crowley.pl
2012/05/14 07:52:41
Czytając wpis uświadamiam sobie jak bardzo lubię wszelkie targi - kwiatowe, warzywne, których niestety coraz mniej.
-
Gość: zonkabronka, ip-93.159.41.18.static.crowley.pl
2012/05/14 07:55:34
Mhm - jeszcze jeden film mi się nasunął - gdzie również pokazana jest wspomniana okolica - to Nie lubię poniedziałku z 1971r. Tadeusza Chmielewskiego
-
Gość: zonkabronka, ip-93.159.41.18.static.crowley.pl
2012/05/14 08:39:38
I jeszcze jeden do kolekcji :)
Miś S. Barei z 1981 r.
-
2012/05/14 08:54:55
Brawo ZonkaBronka. Nie jest wykluczone, że dwa pierwsze filmy też tam kręcono, ale mnie osobiście chodziło o kultowego "Misia".
Dopisuję Zonkę na listę nagrodzonych i proszę niech sobie Zonka wybierze nagrodę. Trzeba mi też przysłać mailowo adres pocztowy: wir-edition@gmx.de
-
2012/05/14 10:15:18
Bardzo lubię wspomniany we wpisie film "Gra". Ryszarda Hanin jest niesamowita w roli staruszki, która niespodziewanie z powodzeniem bierze udział w kolejnych etapach teleturnieju Wielka Gra.
-
2012/05/14 10:16:50
A moje propozycja do zabawy językowej to premierytka ;-)
-
2012/05/14 13:29:41
bardzo interesujacy przepis na zupe kasztanowa, jak beda kasztany to napewno zrobie. Chyba nie radzilabym robic z maki kasztanowej, jakos mi tak nie pasuje.
-
2012/05/14 13:36:51
ale dodam, chociaz wiem ze nie naklezr robic tego w komentarzach, bardzo prosty przepis na racuszki z mako kasztanowej: poprostu do maki dodac troche wody, tak zeby wyszlo ciasto jak na nalesniki, smazyc male racuszki, posypywac cukrem i ... konsumowac, zapewniam ze pyszne.
-
2012/05/14 13:39:14
przepraszam cos mi wyszla straszna literowka, oczywiscie nie "naklezr" tylko nalezy i nie "mako" tylko "maki"
-
2012/05/14 15:07:01
Dobrze, notujemy pierwszą propozycję nomenklatury zawodowej kobiet na najwyższych miejscach w polityce. Ja oczywiście sugerując się "ministrą" natychmiast pomyślałam o premierze ("ta premiera"), ale premierytka jak armorytka - cudny wyraz ;-)
-
2012/05/14 15:37:13
Dziękuję serdecznie za dedykację :) ale faktycznie coś mnie ta mąka w tej zupie nie przekonuje, bardziej już zaproponowane przez Włoszczyznę racuszki :)
-
2012/05/14 15:42:06
Może od kanclerza mogłaby być kancelaria? :-)
-
2012/05/14 15:52:33
Ciekawe, bo mnie jak najbardziej ta mąka pasuje do tej zupy.
-
2012/05/14 17:16:54
Cieszę się bardzo z wygranej.
Może w nawiązaniu do dzisiejszego wpisu poprosiłabym o:
Aleksandra Seghi " Słodkie pieczone kasztany"
-
2012/05/14 17:19:19
Od księdza proponowałabym po prostu książkę...
-
2012/05/14 17:58:15
:-)
-
2012/05/14 18:06:51
A oto co znalazłam w dzisiejszym wpisie na na blogu "cukiernicze kreacje"
cukierniczekreacje.blox.pl/2012/05/Wyjatkowy-maj-i-zrolowana-Pavlova.html:

... wzięłam udział w konferencji Food Blogger Fest zorganizowanej przez Ugotuj.to ze wsparciem Kamis w siedzibie Agory. Było naprawdę miło zarówno za sprawą organizatorów jak i wyjątkowych uczestników. Można było dowiedzieć się jak nakręcić instruktażowe kulinarne filmiki, jak złapać i oswoić światło w fotografii lub apetycznie pisać o jedzeniu, które jak się po chwili okazało wypełnione jest po brzegi seksem doprowadzającym jedzących do nieustannych orgazmów. W przerwie oprócz wzajemnego się poznawania, można było popróbować pysznych ciast, wypić kawę, posmakować wina czy oddać się namiętnym rozmowom z innymi blogerami,przekonując się, że blogerki to naprawdę fajne babki, o wielu talentach. Poznałam miedzy innymi cudowną autorkę bloga Jak udusić kurę, czyli Co każda młoda panna po 30 powinna wiedzieć o jedzeniu ...

To proszę Was o Pewnej Pannie, która na konferencji reprezentowała Kurę. Nono!
UWAGA! Nie zniknęliśmy! Jesteśmy teraz TU
QRA czyli Nowa Kura

Durszlak.pl