|
Blog > Komentarze do wpisu
Wafelki Oscara PischingeraO Pischingerze pisała już dawno temu Zona.Oburzona. Nawet stał się u niej jedną z części zagadki, tyle że w rzeczonym wpisie trzeba patrzeć w komentarzach. Ale skoro ma być osobny wpis, to trzeba zacząć od początku, a zaczęło się w roku 1881, bo to wtedy cukiernik Oscar Pischinger, który w roku 1849 założył w Wiedniu fabrykę czekolady, wykreował ‘Original Pischinger Torte’. Torcik podukuje się do dziś, ale tradycyjnej firmy Pischingera dawno już nie ma. Rozpadała się, dzieliła, połykały ją coraz większe korporacje. Ale mimo iż nie ma firmy, pozostała nazwa. W Wiedniu nadal można kupić wafle czekoladowe marki Pischinger. Obecny właściciel nazwy, Cukiernia Heindl, zapewnia, że produkuje torcik bez dodatku konserwantów i barwników syntetycznych.
Jestem nastawiona dość sceptycznie. Torcik wedlowski, który jest w końcu formą Pischingera, smakuje dziś inaczej niż przed 20 laty. Produkowany taśmowo tort Sachera jest po prostu paskudnym gniotem. Najwspanialsze słodycze naszego dzieciństwa, Kasztany, Michałki i Danusia, smakują jak każdy pierwszy lepszy produkt przemysłu cukierniczego, a kiedyś były po prostu boskie, w co niektóre z Was po prostu muszą uwierzyć. Niestety nawet to, co wyprodukujemy w domu smakuje już inaczej, bo używamy innego mleka, masła, cukru... W potocznej polszczyźnie Pischinger czy też Piszinger to każdy wafel posmarowany jakąś masą, przyduszony na kilka godzin, a potem pokrojony na kawałki. Masa może być dowolna, a więc również mogą to być nasze kajmaki z wpisu Kattinki "Krowa, krówka" lub z mojego - "Mordoklejki" (tu zresztą przede wszystkim zwracam uwagę na komentarze). Ciekawe, że kupne wafelki nie zasłużyły sobie na miano Pischingera, poza może produktami niemal domowymi, oferowanymi w kawiarniach lub cukierniach. Zwłaszcza w Krakowie. Teściowa moja, do której zadzwoniłam, żeby otrzymać przepis u źródła, twierdzi jednak, że Pischinger właściwie zawsze trochę inaczej smakuje, a najważniejsze jest, żeby używać dobrych produktów. Musi być dobre masło, irlandzkie albo osełkowe, dobre ciemne kakao w najprzedniejszym gatunku i świeże wafle, a nie takie, które przeleżały się przez rok w szafie. Z waflami to w ogóle jest tak, że są dwa rodzaje - grube i cienkie, a kupić trzeba cienkie - bo z grubych Pischinger też wyjdzie, ale wcale nie będzie pyszny.
A zatem Pischinger Mojej Teściowej Bierzemy płaski szeroki garnek. Płuczemy zimną wodą. Stawiamy na małym ogniu, koniecznie na płytce. Masa nie może się gotować, musi tylko perkotać. Do garnka wlewamy, dodajemy, wsypujemy po kolei: - mleko w proszku odtłuszczone granulowane wymieszane z wodą - przygotować mleko tak, jakby się chciało zrobić pół litra, ale wziąć tylko jedną szklankę wody
Gotować na małym ogniu, aż zacznie gęstnieć. Dopiero wtedy dodać 5 - 7 deka masła. Dalej podgrzewać, wciąż mieszając drewnianą łyżką. Masa jest gotowa, jeśli kropla spuszczona z łyżki na porcelanowy talerzyk polany zimną wodą natychmiast zastygnie. Uwaga! Jak to powiedziała moja Teściowa - "trzeba wytrzymać", bo jak masa będzie za rzadka, to wsiąknie w wafle i zmieni je w mokrą gumę. Jeśli jednak "wytrzymałyśmy" trochę zbyt długo i masa jest za twarda, dolać łyżkę zimnej wody i natychmiast rozkręcić. Smarować wafle płaskim nożem. Z podanej porcji starczy masy na posmarowanie czterech wafli - ostatnią warstwę kajmaku możemy zostawić nie przykrytą i posypać np. siekanymi migdałami, a możemy przykryć jeszcze jednym waflem i przycisnąć deseczką i - jak napisała kiedyś Zona.Oburzona - odpowiednio dużym dziełem literackim. Na przykład Joycem lub Proustem. Nie przejmujcie się, że to profanacja. Cosi fan tutte. Odstawić w chłodne miejsce na co najmniej 3 godziny. Jak kto chce to może na wystygniętym Pischingerze wymalować esy-floresy masą czekoladową - aby ją uzyskać, trzeba ukręcić w kubeczku kilka łyżek mleka, cukier i kakao na gęstą papkę. Pischinger Małgosi dla Marii (wyjmuję z komentarzy do wpisu Zaczarowany ogród) 20 dkg Palmy utrzeć, dodając 2 zółtka, 20 dkg cukru pudru, 1 roztopioną czekoladę lub 10 dkg bloku czekoladowego, kieliszek spirytusu, 10 dkg zmielonych orzechów. Przekładać masą wafle. Małgorzata dodała jeszcze, że przepisu na Piszingera do tej pory używa. "Oczywiście - napisała - zamiast Palmy używam masła, a zamiast wódki dodaję koniaku. A właściwie to mój mąż dodaje, wg. mnie zawsze za dużo. Ale piszinger wychodzi wspaniały i jest obowiązkowym ciastem na każdym przyjęciu." Pischinger Kasi obwarowany przysięgami. Otóż Kasia robiła Pischingera orzechowego i smakował on nadzwyczajnie. Niestety, jak z nią rozmawiałam przez telefon, to zeznała, że przepis ten dostała od pewnej Pani, której przysięgła, że nigdy go nie zdradzi. Ale ja nic nie przysięgałam, to Wam zdradzę. 40 deka zmielonych orzechów włoskich zalać połową szklanki wrzącego mleka. Cały dom będzie pachniał upajająco orzechami! W makutrze utrzeć drewnianą gałką kostkę masła z 2 szklankami cukru (kryształ! nigdy puder!). Do puszystej masy dodawać po łyżce ostudzonej masy orzechowo-mlecznej i delikatnie, dokładnie mieszać łyżką. Smarować masą wafle. Gotowego Pischingera przycisnąć Szekspirem albo Mickiewiczem i odstawić na dwie, trzy godziny w chłodne miejsce. Kasia przysłała za to w mailu przepis na Pischinger Darka czyli naszego Taty: "Ukoronowaniem Wielkanocy był przekładaniec waflowy z masą cytrynową (kogel-mogel z cytryną stopniowo dodawany do ucieranego masła), a chwyt mistrzowski polegał na tym, że ostatnią warstwę też się smarowało po wierzchu tą masą, a następnie posypywało gruuubą warstwą siekanych bakalii i wszystko przyklepywało deską, żeby się te bakalie przykleiły. I to były nasze JEDYNE mazurki na Wielkanoc. Ja się dowiedziałam, że są jakieś inne, dopiero jak wyszłam za mąż! :-)"
Przepisy na Pischingery to naprawdę skrzętnie skrywane tajemnice. Bo napisałam też maila do Ani. "Czy mogłabyś podać mi przepis na Pischingera z suszonymi śliwkami, tak jak go robi twoja Mama? I czy będę go mogła użyć na blogu?" Odpowiedź brzmiała: "Sorry Ewuniu ale nie mogę. To jest spécialité de la maison i nie mogę jej zdradzić. Serdecznie. Ania" Wszystkie Pischingery istniejące kroić dużym ostrym nożem, bez piłki! Nieistniejące i obwarowane tajemnicami kroi się magicznym nożem, któremu wróżka Elenrieda udzieliła Mocy wyczarowywania przedmiotów z Niebytu. Mocy przybywaj! Po prawdzie to nawet Moc nie wyczaruje andrutu ze śliwkami produkcji mamy Ani, ale jednak jak klikniecie, to zobaczycie, że udało się jej znaleźć coś zbliżonego. Zagadka była ukłonem w stronę wspomnianej już zagadki deserowej Zony.Oburzonej. Podałam tu garść cytatów o ciastach. Nie trzeba było wiedzieć dokładnie, z jakich dzieł Autora je wzięłam, ale napisać, jak się ów Autor zwie? I jak się wiąże z dzisiejszym wpisem? Podobno w jego Dziele słowo "ciast(k)o" pojawia się dziesięć razy. Odpowiedzi udzieliła Frusty - chodzi o Szekspira. Oto cytaty, tytuły sztuk zostały dopisane po rozwiązaniu zagadki: Śpieszcie się, śpieszcie! Już drugi kur zapiał; Romeo i Julia ... nie będzie już więcej ciastek i napitku? Wieczór Trzech Króli ... tego szukacie, niewychowane gnojki, ciastek i piwa? Henryk VIII ... żyje tylko duszonymi śliwkami i suchym ciastem... Henryk IV (część II) … w słowie ‘potem’ zawiera się ugniatanie i wałkowanie ciasta, rozpalanie w piecu, pieczenie; nie nie, pozostań chłodny, albo poparzysz sobie usta. Troilus i Kresyda czwartek, 23 lutego 2012, ewamaria030
Tagi:
ciasta
Komentarze
kattinka33
2012/02/23 00:24:43
Taką masę z suszonych śliwek robiła nasza ciocia Basia (Jędrkowa żona) na mazurki wielkanocne. Tylko zamiast włoskich orzechów dawała siekane migdały. A ja taką samą marmoladką, bodaj za Ćwierczakiewiczową, nadziewam... świeże śliwki węgierki i potem je suszę w suszarce do grzybów - pycha!
2012/02/23 04:03:03
Patrząc zaspanie na pierwszy cytat powiedziałabym, że to Szekspir.
Więc może to on? 2012/02/23 05:57:47
Nie wiem, z jakich utworów Szekspira są poszczególne cytaty, ale pierwszy to "Romeo i Julia", a słowa te wypowiada Kapulet, czyli ojciec Julii; trwają przygotowania do balu... Nastoletnia Domowa właśnie czyta "Romea i Julię" i dużo w domu na temat tej sztuki rozmawiamy :D
2012/02/23 07:25:25
Czemu Frusty nie śpi o 4 rano? Tak, to Szekspir. Frusty dostaje w nagrodę jeden z 4 zaklepanych przez nią filmów o jedzeniu.
Danusia ma rację, pierwszy cytat to Romeo i Julia. Pozostałe to: Henryk VIII, Henryk IV oraz Troilus i Kresyda, ale tego nie trzeba było wiedzieć. Pozostaje natomiast ponowione pytanie zadane czas temu jakiś przez Zonę Oburzonę, jak się Szekspir wiąże z Pischingerem i z moim wpisem? Jak się Frusty obudzi, bo mam nadzieję, że teraz śpi, to poproszę o wyjaśnienie tej kwestii literacko-kulinarnej. 2012/02/23 07:32:39
Link do 10 miejsc w Dziele Szekspira, w których pojawiają się ciasta/ciastka (cake)
openshakespeare.org/search?query=cake 2012/02/23 07:35:07
Przepraszam, w komentarzu odpowiedzi pominęłam jedną ze sztuk.
Kolejność jest taka: Romeo i Julia Wieczór Trzech Króli Henryk VIII Henryk IV Troilus i Kresyda 2012/02/23 08:52:27
Skojarzenia mają to do siebie, że wędrują niezwykłymi torami, co zresztą najdopitnej opisał Marek Hłasko w "Pięknych dwudziestoletnich" :D
2012/02/23 09:00:10
Gdy sama spróbowałam odpowiedzieć, na pytanie co ma Shakespear do Pischingera... to najpierw pomyślałam, że nazwiska obu panów są spolszczane - Szekspir i Piszinger... ale wydało mi się to zbyt proste, a potem przypomniała mi się anagdota, że podobno najlepsze "piszingery" to robiła mama Billy'ego Wildera z Suchej Beskidzkiej, i wtedy przyszła mi do głowy Mariola Wafelek, do której BW zadzwonił w filmie "Pociąg do Hollywood", a jak Hollywood to Oscar, a Oscar to też Oscar Pischinger, a jak Szekspir i Oscar to "Zakochany Szekspir", itd. Ciekawa jestem jaki skojarzenia przyszły do głowy Ewie, Zonie, Frusty i innym Pannom...
2012/02/23 09:01:17
Dobitniej, dobitniej, dobitniej... Dopitniej to dopiero po 13.00.... :))
2012/02/23 09:11:12
Frusty nie śpi, bo niestety nie śpi : (
To ja proszę o jedzeniu w Japonii. Dzięx. O związkach kulinarnych proszę mi dac pomyśleć. Po bezsennej nocy to dopiero spanie ; ) 2012/02/23 09:24:13
Niech Panna śpi spokojnie, Panno Frusty, mamy czas, poczekamy... a filmy i tak zaklepane dla Panny wszystkie cztery...
A panna Danusia całkowicie nie ma racji co do związku (mojego!) Szekspira i Pischingera, ale nic to, Danuśka, nic to, bo rozważania ciekawe i przyjemnie przed wyjściem do pracy poczytać takie inteligentne dywagacje. Miłych dywagacji, Panny... W Berlinie wiosna, nie udało się pójść z Najmłodszym na sanki. 2012/02/23 09:37:57
Piękny wpis, aż mi się przyjemnie ciepło zrobiło, że się tu pamięta moją cukierniczą zagadkę :) Co do związków Szekspira i Pischingera, to jednak jestem zaskoczona, bo nie pamiętam, że o coś takiego pytałam... Mam wrażenie, że pytałam o to, jak się Pischinger wiąże z literaturą i na to pytanie odpowiedź padła i wtedy, i dzisiaj też ją Panna przytoczyła pisząc, że wafle trzeba jakimś dziełem literatury przycisnąć, by "doszły". Ale żeby tak konkretnie z Szekspirem się łączył? To nie wiem. Tak czy siak, wytłumaczenie Panny Danusi jest bardzo przekonywujące :)
2012/02/23 11:18:15
No, Panny, trzeba dokładnie przeczytać wpis i równie dokładnie ówczesną zagadkę Zony albo jej dzisiejszy komentarz i już naprawdę każdy będzie wiedział, kto napisał "Marię" Malczewskiego i dlaczego tematem dzisiejszej zagadki był Szekspir?
2012/02/23 11:20:36
Niedospane skojarzenia mam na przykład trzy ; )
1. "Pisch" to po prostu polecenie na Szekspira. No to pisał. inni mu nawet pomagali, pisał z angielskimi końcówkami "-ing", aż napisał. 2. Wafel i William mają imona na tę samą literę, co oczywiście jest znaczące ; ) 3. W rzeczy samej, bo w Krakowie : ) No, pewnie w myślach niedoczytałam. Więc idę dumać dalej... 2012/02/23 11:28:02
Coraz śliczniejsze te komentarze! Aż miło. A tu tymczasem odpowiedź prosta, prościutka, wcale nie wyrafinowana...
2012/02/23 11:48:28
Przyczytałam uważnie tamtej dawny wpis. Zapamiętałam: Tort Sachera, Tarta Tatin, James Joyce, Szekspir... Co ma z tego wyjść, jeszcze nie wiem... i jeszcze Tajemniczy Opiekun Pajączek-Długonóżek... Na razie Maria Malczewskiego mi się nie objawiła...
Gość: ewamaria030, i59f71676.versanet.de
2012/02/23 12:22:29
No coraz bliżej... Bo już jednak Danusia znalazła w którymś wpisie (w dawnym, w nowym, w komentarzach) Szekspira... A teraz już nie będę Wam pomagać, bo za 9 minut zaczyna się narada. Papa
2012/02/23 14:05:15
A ja na dzień dobry w samo południe mam wiadomość dla Panny Frusty: to nieprawda, że musimy przespać całą noc. I bujda, że doba ma 24 godziny, z czego po 8 przypada na sen, pracę i odpoczynek (zwł.to ostatnie, prawda?). Ale poważnie: wczoraj na baaardzo późne dobranoc (bo ja też nie sypiam za dobrze) czytałam sobie różne rzeczy, i proszę, na co trafiłam, i jeszcze historycznie udokumentowane:
www.bbc.co.uk/news/magazine-16964783 A skoro było dzis o Szekspirze, pozwólcie, że zakończę cytatem: "Now cracks a noble heart. Good night sweet prince: And flights of angels sing thee to thy rest!" 2012/02/23 15:10:52
W chwilach wolnych myślałam i nie wymyśliłam niczego wzniosłego oprócz tego, że po Jamesie Joyce i encyklopedii literatury teraz Szekspir służy Ewie za przycisk do przyciskania pischingera... :))
2012/02/23 15:12:33
Zgodnie z regułą benedyktyńską było: osiem godzin pracy, osiem godzin snu i ... osiem godzin modlitwy.
2012/02/23 15:35:45
Teraz to mi już naprawdę zwariowany pomysł przyszedł do głowy, że może chodzi o to, że tłumaczenia tych nazwisk są podobne? W Szekspirze można dostrzec np. czasownik trząść i gruszkę. Może to samo w Pischingerze? Niemieckiego niestety ni w ząb... :D
2012/02/23 18:01:17
No oczywiście, Danusia ma rację! "Marię" Malczewskiego napisał Malczewski, Antoni zresztą, a ja przyciskam Szekspirem Pischingera, bo Szekspir jest w 4 pokaźnych tomach, wpakowanych dodatkowo w karton czy szufladę, czy jak to zwał. Kiedyś Szekspir w szufladzie służył też do blokowania drzwi balkonowych, ale potem czas jakiś nie miałam balkonu, a za to dostałam bardzo poręczną ciężką a niedużą nagrodę, z którą nie wiadomo, co zrobić, a do blokowania drzwi w sam raz się nadaje.
2012/02/23 18:05:01
Aha, no bo tak... przy przeprowadzce ktoś odłożył i Joyce´a, i encyklopedię literatury polskiej bardzo wysoko i nieporęcznie, a Szekspir stoi jak znalazł na wysokości oczu...
2012/02/23 19:59:47
A ja z innej beczki - dostałam właśnie świetne świeczniki, w dodatku z zapasowymi świeczkami - bardzo to miłe, bardzo duże dzięki!
2012/02/23 20:20:15
dziękuję za wpis! przepisy brzmią baśniowo--w wolnej chwili będę eksperymentować.
|
|