Blog > Komentarze do wpisu

Szopka z masy solnej

Masa solna była jedynym rodzajem ciasta, jakie potrafiła przygotować nasza Mama. Podobnie jak jedynym powodem, żeby wyjąć z szafy żelazko, była pognieciona grafika. Mama odbijała niektóre grafiki na bibułce japońskiej, która miała to do siebie, że podczas odbijania potrafiła się podrzeć albo pognieść.

Irena Kuran-Bogucka z cyklu Romancero cygańskie               

Najpierw powstawały szkice, potem drzeworyt albo linoryt. Grafiki w tym wpisie to drzeworyty, co wprawne oko rozróżni zresztą od razu. Powstają poprzez wycięcie dłutem z płaskiej powierzchni deski tych wszystkich części, które po zrobieniu odbitki graficznej mają pozostać białe. Nietknięta powierzchnia, posmarowana czarną farbą stworzy właściwą grafikę.
Odbijanie grafik to ciężka praca. W każdym razie była to ciężka praca, gdy wykonywało się to tak, jak to robiła Mama. Jeśli były to małe graficzki, to odbijało się je na cieniutkiej bibułce, pocierając przyłożony do deski papier wygiętą szpatułką z kości słoniowej. Jeśli były to duże grafiki - posmarowaną farbą deskę pokrywało się grubą bibułą, na to kładło się warstwy osłonowe z gazet i starego podartego koca w żółtą kratkę, a potem delikatnie wsuwało się całość do... starego ręcznego magla, który wyglądał mniej więcej tak - zobacz - tylko był znacznie bardziej masywny i oczywiście czarny.
Deska "z nakładką" przechodziła kilkakrotnie przez magiel, a potem, zdjąwszy warstwy ochronne, trzeba było delikatnie odkleić gotową grafikę od deski. Często było tak, że grafika się mięła jak harmonijka już w maglu, często rozdzierała się przy odklejaniu papieru od farby, czasem na suszącą się grafikę potrafił wejść kot (koty były zawsze) - możliwości zepsucia odbitki było sporo...

Irena Kuran-Bogucka z cyklu Romancero cygańskie Irena Kuran-Bogucka z cyklu Metopy barbarzyńskie

O ile Mama szkicowała niemal bez przerwy, a cięła grafiki prawie co dzień, o tyle odbitki robiło się rzadko i najczęściej na ostatnią chwilę. Np. w przeddzień wystawy. Było to zajęcie zbiorowe i nazywało się... Zresztą, oto, co napisał o tym nasz Ojciec w swej książce "śladami życia".

"Inny porządek nastawał gdy przychodziło święto czarnej farby czyli czas robienia odbitek graficznych. Wtedy każdy, kto się zadeklarował lub tylko nieopatrznie nawinął pod rękę, bywał zapędzany do pomocy. I w zależności od typu grafiki albo kręcił korbą prasy graficznej albo odbijał kostką bezpośrednio z płyty. Ja miałem swój stały przydział w tej robocie, bo wycinałem passe partout i ostrzyłem graficzne dłuta. Oczywiście każdemu seansowi takiego święta towarzyszyło w przerwach pochłanianie, czarnymi od farby graficznej łapami, prymitywnych kanapek, i nieustannie rozbrzmiewająca muzyka z magnetofonu."

Tajemnicza istota, jaką była nasza Matka, nie zdradziła nam nigdy tajemnicy, dlaczego nie lubiła prawie żadnych zajęć domowych, ale naprawdę lubiła robienie figurek do szopki bożonarodzeniowej. Co roku były inne. Czasem były to tylko postaci wycięte z zagranicznych kartek świątecznych, tyle że zmyślnie i interesująco upozowane w starej szopie zrobionej z kory, ale były też lepione z gliny, wycinane z kartonu, listewek lub drewna, albo klejone z ciasta solnego (dziś się to nazywa masa solna). Mama nie cierpiała plasteliny, dekupażu, nie znosiła pappmache, kalafonii i topionych nad gazem plastikowych buteleczek (od lekarstw chyba), które miały udawać bursztyn, wszystko to było, jej zdaniem, tandetne, ale miała bardzo dobrą opinię o cieście solnym. Podobno masy solnej używali już starożytni Egipcjanie, Rzymianie i Grecy, i to pewnie podnosiło w jej oczach wartość tego surowca.

Masa solna to zasadniczo tylko mąka, sól (drobna i byle jaka) i woda w proporcji 300g mąki, 300g soli i 3/4 szklanki wody. Najpierw mieszamy suche produkty, potem stopniowo dolewamy wodę i wyrabiamy 5 do 10 minut. Jeśli chcemy ulepić jakieś bardzo drobne elemenciki, możemy dodać do masy 150g mąki ziemniaczanej i zwiększyć odpowiednio ilość wody.
Prawdę mówiąc podane tu ilości produktów należy traktować umownie, najważniejsze jest, żeby masa nie była ani za sucha ani za wilgotna i miała konsystencję ogrzanej w rękach i kilkakrotnie przegniecionej plasteliny. Ciasto można barwić już w stanie surowym (farby jadalne, kakao, kurkuma, szpinak, buraki, mocna kawa), albo malować po wypieczeniu.

Ciasto solne traktujemy jak ciasto na pierogi, to znaczy tę część ciasta, której aktualnie nie formujemy, trzymamy pod przykryciem, np. pod miseczką. Poszczególne elementy należy lekko zwilżyć w miejscu łączenia ich ze sobą. Modelujemy palcami, ale można też stosować różne narzędzia jak nożyk, nożyczki, patyczek, szpatułka, grzebień, a nawet wyciskacz do czosnku – pomaga wykonać "anielskie włosy". Powierzchnie można wygładzać lub przeciwnie pogrubiać, nadawać im różne faktury, odciskać guziki lub kwiatki z gipiury. Można też posypywać piaskiem lub kaszą, ale Mama tego nigdy nie robiła.
Gotowe figurki suszymy powolutku!!! w piecyku gazowym (nigdy przenigdy w mikrofalówce!!!) w bardzo niskiej temperaturze (początkowo 50-70 stopni C) lub w piecyku elektrycznym, najlepiej przy lekko uchylonych drzwiczkach. Lepiej jest piec figurki na srebrnych blachach do pieczenia niż na czarnych.

Uwaga, ciasto solne, jak każde inne ciasto, lubi się przypalać!

Na razie nie mam jeszcze zdjęć własnej szopki. Pokazuję więc na próbę, jak taka szopka wygląda u innych. Ale jak zrobicie swoje szopki i przyślecie zdjęcia, to usunę "obcą" (choć śliczna :-)) i wstawię "nasze".

Ach i jeszcze jedno - nie przechowujcie takiej szopki z ciasta solnego na przyszły rok. Ja tak raz zrobiłam z barankiem wielkanocnym, który urody był tak wielkiej, że nie mogłam się z nim rozstać. I potem w szafie zalęgły się czarne mole spożywcze! Brrrr...

pożyczamy na chwilę, zaraz wstawimy swoje - dziękuję


Dwie z prezentowanych tu grafik Ireny Kuran-Boguckiej (pierwsza i druga) pochodzą z cyklu "Romancero cygańskie" i są ilustracjami do tak zatytułowanego dzieła literackiego. Proszę podać autora tego dzieła (to prościzna), przeczytać je i spróbować dopasować obie grafiki do utworów będących składowymi częściami tego dzieła. To nie będzie takie trudne, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.

Zagadkę rozwiązała "berlinka" (lub "berlinek") - Federico Garcia Lorca, cykl Romancero cygańskie w tomie "Poezje". Tłumaczenie Irena Kuran-Bogucka. Wydawnictwo Morskie w Gdańsku, 1982. Pierwsza grafika to "Romanca o księżycu, księżycu", druga - "Romanca o czarnej rozpaczy" (w nagrodę wielka tablica czekolady z solą).

A tu jeszcze dla ułatwienia link do strony o Mamie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Irena_Kuran-Bogucka

środa, 30 listopada 2011, ewamaria030
Komentarze
2011/11/30 09:17:41
gdzie we Wrocławiu znajdują się prace Waszej Mamy?
-
2011/11/30 10:29:03
A znajdują się? Nie mam pojęcia. Kiedyś nasz Ojciec wysłał nas do Wrocławia na otwarcie jakiejś ogromnej retrospektywnej wystawy sztuki polskiej, bo podobno miały tam być prace naszej Mamy. Kattinka przybyła z Gdańska, ja z Berlina, obejrzałyśmy wspólnie Panoramę Racławicką (z którą ja to nawet jestem rodzinnie związana - można pójść i postudiować, to się zobaczy...), wypiłyśmy herbatkę owocową i poszłyśmy na wernisaż. Był tłum, prac naszej Mamy nie było, ale za to był pisarz, teraz słynny, a wówczas jeszcze zaprzyjaźniony, który usiadł koło nas na schodach i przez godzinę opowiadał o literaturze, zaczynając każde zdanie od "ja"...
-
2011/11/30 11:02:20
Uzupełnię: to była wielka "retrospektywa" w Muzeum Narodowym ze zbiorów ukrytych w ich magazynach. Więc albo jest tak, że te grafiki są w tych magazynach, albo Tata tak odebrał to zaproszenie imienne, że muszą być, skoro nagle nie wiadomo dlaczego z Wrocławia ktoś pomyślał o Artystce z Gdańska, co nieczęsto się zdarza. Nieczęsto. Natomiast wiemy dokładnie, że w archiwach Biblioteki PAN w Gdańsku jest tych grafik 113. A pobyt we Wrocławiu - jedyny jak dotąd, przyznaję z żalem - był uroczy. Napisałam wiersz...
-
2011/11/30 11:27:51
no link do wikipedii przez Pannę podany tak mówi: "Jej prace znajdują się w kolekcjach prywatnych oraz w zbiorach muzealnych (m.in. Muzeum Narodowego w Warszawie i w Gdańsku, Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, w muzeach w Szczecinie, Poznaniu, Słupsku i Wrocławiu, a także w Galerii Drezdeńskiej oraz w zbiorach Biblioteki Mediolańskiej i Instytutu Kultury Polskiej w Londynie."
-
2011/11/30 14:13:24
No w zbiorach się może znajdują, nie mam pojęcia, ale na wystawach - nie. Natomiast warto poszukaś w merlinie lub na allegro, czy udałołoby się dostać ilustrowane przez Mamę zbiory wierszy, tłumaczonych przez nią z hiszpańskiego, bo one były obficie ilustrowane jej grafikami.
-
2011/11/30 17:32:31
A z innej beczki, Panny - wróżyłyście sobie wczoraj w nocy? Objawili się jacyś interesujący mężowie?
-
Gość: , brln-4db9dcf9.pool.mediaways.net
2011/11/30 19:30:34
Federico García Lorca, "Romancero cygańskie"

Grafika I to "Romanca o czarnej rozpaczy"

- Soledad, ileż rozpaczy!
Jaka cię rozpacz ogarnia!
Lejesz łzy z soku cytryny
o cierpkim smaku czekania. (...)
Gorzka rozpaczy Cyganów,
czysta samotna na wieki!
Rozpaczy skrytych wąwozów
i świtu, co wciąż daleki!"

Grafika II to "Romanca o księżycu, księżycu"

Księżyc do kuźni wszedł nocą,
cały w bieli nardów wonnych.
Chłopczyk nań patrzy i patrzy.
Chłopczyk jest w księżyc wpatrzony. (...)
Jeździec przybliża się, bijąc
tętentem w bęben równiny.
Wewnątrz kuźni leży chłopczyk
z oczami już zamkniętymi. (...)

Tłumaczyła Irena Kuran-Bogucka, Federico García Lorca, Poezje, Gdańsk 1982

-
2011/11/30 19:54:40
-
2011/11/30 19:56:52
Ballet Flamenco de Andalucia zaprezenowtał El Poema del Cante Jondo F.G. Lorki na Ogrodach los Jardines del Generalife, w Granadzie w lipcu 2009.
-
2011/11/30 19:58:40
www.youtube.com/watch?v=UG5IDgS_1Kg&feature=fvwrel
A to mój ukochany wiersz: Verde que te quiero verde.
Gdyby Panna Prymarna miała tekst pod ręką, to byłabym wdzięczna.
-
2011/11/30 20:01:47
Federico García Lorca (ur. 5 czerwca 1898, zm. 19 sierpnia 1936) hiszpański poeta i dramaturg, pamiętany także jako malarz, pianista i kompozytor. Sztandarowy przedstawiciel Pokolenia 27.
Urodził się w Fuente Vaqueros w prowincji Grenada. W roku 1909 jego rodzina przeprowadziła się do Grenady, a on sam w roku 1919 wyjechał do Madrytu, gdzie studiował literaturę i filozofię, i gdzie zaprzyjaźnił się m.in. z Salvadorem Dalí i Luisem Buuelem.
Swój pierwszy tom opowiadań, Impresiones y paisajes, opublikował jeszcze w Grenadzie, w roku 1918. Swoją pierwszą sztukę, El maleficio de la mariposa, wystawił już w Madrycie, w roku 1920. Nie spotkała się ona z życzliwym przyjęciem (odbyły się tylko cztery przedstawienia), co sprawiło, że Lorca twierdził później, iż wystawiona w roku 1927 Mariana Pineda była jego pierwszym utworem dramatycznym.
W latach 1929-1930 przebywał w USA, przede wszystkim w Nowym Jorku. Z tego czasu pochodzi tomik wierszy Poeta en Nueva York oraz sztuki Así que pasen cinco aos i El público. Jego powrót do Hiszpanii zbiegł się z proklamowaniem drugiej republiki hiszpańskiej. W latach 1931-1936, do wybuchu wojny domowej, zajmował się reżyserią teatralną, aktorstwem i napisał swoje najgłośniejsze sztuki.
*
Został zamordowany przez chadecką bojówkę na początku hiszpańskiej wojny domowej. Okoliczności zabójstwa nie zostały do końca wyjaśnione.
-
2011/11/30 20:02:53
A co w nagrodę dla naszego Gościa - celnego/celnej Zgadywacza?Zgadywaczki?
-
2011/11/30 20:22:03
A widziałyście Panny film: "Little Ashes" (2008) - a story about the young life and loves of artist Salvador Dalí, filmmaker Luis Buuel and writer Federico García Lorca. Director: Paul Morrison
Writer: Philippa Goslett. Stars: Robert Pattinson, Javier Beltrán and Matthew McNulty. Ja w ogóle lubię filmy o artystach.
-
2011/11/30 20:31:03
Ok, nie było mnie przez chwilę, a tu nagle i zagadka rozwiązana przepięknie, i jeszcze Kattinka ewidentnie wsiadła na Pegaza i bodzie go ostrogami w bok...
Zatem gość "brln" czyli zapewne z Berlina, dla ułatwienia nazwiemy gościa "berlinka" (to była taka łódka pływająca po Szprewie) - proszę podać adres (wysłać na mail wir-edition@gmx.de) albo przyjść w wtorek 13 grudnia o godz. 18:00 do berlińskiego ratusza na imprezę z okazji trzydziestolecia wprowadzenia stanu wojennego. Ja będę na scenie - każdy pokaże. To jak się spotkamy, to dam w nagrodę tablicę formatu A4 czekolady z grubą solą :-).
A tu jeszcze o tej imprezie (gra "Lombard"): www.wir-edition.de/wirweb/bilder/Einladung1312011RotesRathaus.jpg
-
Gość: mich, 89-69-90-15.dynamic.chello.pl
2011/11/30 20:39:45
przepiekna historia o grafikach, adwencie i wspolnotowym odbijaniu. do konkursu sie nie podeszlo, ale tekst jak najbardziej sie popiera. i jak zilustrowany monochromatycznie. klasa.
-
2011/11/30 20:41:40
Berlinka to także nazwa drogi, tak, tak. A może jakieś ciasteczka czy pączki także się kryją pod tą nazwą? P.S. A ja na Pegazie? No tak, bo co tu kryć, jak słyszę cante jondo, to mnie porywa i unosi...
-
2011/11/30 20:54:35
Tu proszę "Verde que te quiero verde" po hiszpańsku i po polsku:
www.wir-edition.de/wirweb/cz-b/Verde%20que%20te%20quiero%20verde.pdf
-
2011/11/30 21:32:34
Ja tym razem wyjątkowo na spokojnie dopiero teraz wieczorem czytam i wpis, i wiersze, i podziwiam grafiki...
-
2011/11/30 22:41:36
o, dziękuję!!!
-
2011/12/01 12:40:44
sprobujemy zrobic w tym roku taka szopke! Dzieci beda lepic, a my - uwielbiac je za to. Przeslemy zdjecie!
-
2011/12/01 23:09:30
Do Yentl: Tego co Panna przysłała, w Niemczech Youtube nie pozwola odsłuchać!
-
2011/12/01 23:32:55
warrrrrrrummmm? nto piekny film o Lorce z jeszcze piekniejsza muzyka! nie rozumiem... Ale najpewniej w Polsce uda sie zobaczyc! Czekamy
-
2011/12/13 09:57:53
A ja w kwestii pytania o powiązanie rodzinne z Panoramą Racławicką: czyżby chodziło o to, że jednym z generałów uwiecznionych na obrazie jest Jan Slaski herbu Grzymała, który jak sądzę był przodkiem małżonka Panny Prymarnej?
-
2011/12/14 10:25:43
Dokładnie, dokładnie! Do dziś w rodzinie mojego męża (byłego) opowiada się historię o tym, jak to dziadek Jan Slaski, generał, spił chłopów ze swych majątków, żeby z nim pojechali "bić Ruska", bo chłopi sami z siebie się wcale nie palili. Chce coś Panna z Berlina, bo jutro jadę do Polski, a dziś pakuję pocztę?
-
2011/12/14 10:53:46
Z Berlina? A co można by chcieć z Berlina?
-
2011/12/14 11:04:09
Frusty chciała kiedyś jedwabie do zębów, Pewna Panna orzeszki piniowe, a kilka panien mąkę kasztanową. Jest trochę rzeczy, które można chcieć z Berlina...
-
2011/12/14 12:36:56
A masa marcepanowa? :-)
-
2011/12/15 00:33:02
Dobrze, masa marcepanowa!
UWAGA! Nie zniknęliśmy! Jesteśmy teraz TU
QRA czyli Nowa Kura

Durszlak.pl