Blog > Komentarze do wpisu

Różne różności

Wczoraj, 1 października był Międzynarodowy Dzień Wegetarianizmu, we wtorek będzie Światowy Dzień Zwierząt, 10 - Międzynarodowy Dzień Przeciwko Karze Śmierci, a 16 - Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem. Wiem takie rzeczy, bo posiadam na ten rok kalendarz kota Szymona, w którym można znaleźć same takie etyczne i/lub zabawne informacje kalendarzowe. Godzina dla Ziemi lub Światowy Dzień Uścisków (coś dla Danusi:-)).

kot szymona

Zapewne znacie tego kota, który zresztą wcale nie ma na imię Szymon, tylko należy do Simona Tofielda. Zresztą co tam - na wszelki wypadek załączę tu dwa filmiki o kocie Szymona - jeden o pracy twórczej, a jeden, żeby na pewno pozostać w tematyce naszego blogu - o kulinariach.  

Kot Szymona poinformował mnie więc, że zbliża się Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem, ale zapomniał dodać, że w tym roku już po raz szósty jest to również Światowy Dzień Chleba. Już w zeszłym roku chciałam wziąć udział w tej wspaniałej akcji, ale ponieważ nie miałam jeszcze bloga, uznałam, że zasady uczestnictwa są okropnie biurokratyczne. Dziś, gdy czytam, co musimy zrobić, tylko uśmiecham się pobłażliwie.

  • Upiecz chleb, jeśli możliwe zrób też zdjęcie i napisz o tym na swoim blogu w niedzielę, 16 października 2011. Nie przedtem i nie potem! I tylko jeden wpis!
  • Musi to być nowy, odrębny wpis, poświęcony tylko temu tematowi: Dzień Chleba i Twój chleb!
  • Wypełnij formularz (ale jeszcze nie ma go w sieci) - zostaniesz umieszczony na światowej liście uczestników (błagam, niech ktoś ze mną pamięta, że trzeba to będzie zrobić, bo ja gonię w piętkę - chleba? - z przepracowania).
  • Zlinkuj nasze ogłoszenie w swoim blogu (no to właśnie, jak sądzę, uczyniłam).
  • Wpis o upieczonym chlebie można nadesłać najpóźniej 17 października.
  • Możesz pisać w dowolnym języku.

    chleb Kasi

    bułki Kasi

No to Panny, liczę na co najmniej dwa "donosy" w niedzielny poranek za dwa tygodnie, tak bym mogła "donieść, gdzie należy", że przykładnie wzięłyśmy udział w akcji. Najbardziej oczywiście liczę na Kattinkę, bo o niej to wiem, że piecze chleby, ale mam też nadzieję, że i w innych naszych czytelniczkach, Subtelnych i Królowych, też odezwie się szlachetne poczucie chlebowej wspólnoty.

Na życzenie Kattinki zaczęłam ostatnio ściągać naszego bloga z obłoków na ziemię, czyli wykonywać kopię komputerową, niezależną od serwera. Koszmarna robota, bo np. Word poinformował, że mam "za dużo błędów i on nie będzie mi tego poprawiał", po czym wyłączył funkcję korekty. Ot tak. Zładowałam już 2,5 miesiąca naszych wspólnych działań - teksty, zdjącia, komentarze - i jest tego 270 stron! Zanim dojdę do 22 września, będzie na pewno jeszcze ze 100 stron, bo piszemy coraz dłuższe posty i coraz więcej się wymądrzamy w komentarzach.

Zrobię z tego pierwszy tom naszej wspólnej blogoksiążki pt. "Lato" w pliku pdf. Ale nie wstawię tego do sieci, bo to na razie tylko dla nas. Natomiast, jeśli któraś z Was, Autorek i wiernych Czytelniczek, będzie chciała takiego pdf, to proszę do mnie napisać i wyślę jej "nie mieszkając" (ciekawe, co to znaczy?). Adres (ale to już pewnie powszechnie wiadomo): wir-edition@gmx.de.

Jak udusić kurę? zapytała telewizja KWIKTV i zrobiła dla nas to zdjęcie

I wreszcie najróżniejsza "różność", która odróżnia ten wpis (a z nim i wszystkie inne) od... wszystkich innych. Od wczoraj mianowicie eksperymentuję trochę (wreszcie się odważyłam) z wyglądem naszego bloga. Na razie udało mi się zlikwidować tą martwą niebieską "czapę", która miałyśmy zawsze na naszej prostokątnej blogowej głowie i zmienić tło na bladoniebieskie. Ale jak dotąd nie udało mi się wprowadzić innego obrazka, który by zastąpił nielubianą (przeze mnie) falę. Jednak nie będę ustawała w wysiłkach. Na pewno coś mi się uda uzyskać, bo jestem (dość) uparta. A na razie prośba. Eksperymentować to ja sobie będę z jakimikolwiek obrazkami, po to tylko, żeby zobaczyć, co nam wyjdzie. Ale docelowo marzy mi się nasz własny rysunek jako logo kuro-bloga, najlepiej coś szlachetnie prostego, jakiś ciąg rysuneczków, w którym mieszają się kury (błagam - żywe!), książki, talerze, komputery, ciastka, owoce, pierogi, garnki, kwiaty, a może nawet i sukienki. O sukienkach wprawdzie pisałam dotąd tylko raz (szarlotka i niebieska sukienka czyli staromodny sposób na zdobycie mężczyzny), ale przecież nie wykluczone, że będzie tego więcej. Czy któraś z Was umie rysować? Czy któraś z Was umiałaby dla nas coś takiego wykonać? Taką linijkę różnych różności długą na 18 centymetrów, wysoką, czy ja wiem, na 2 do 4 centymetrów.

Będę wdzięczna dźwięczna!


Zagadkę, najprostszą pod słońcem, bo była piękna jesienna niedziela - co to były różne różności? - rozwiązała zona_oburzona i dostała w nagrodę kapelusz. Odpowiedź - w "Kubusiu Puchatku" A. A. Milne´a różne różności można było wkładać do praktycznej baryłeczki, którą Puchatek podarował Kłapouchemu na urodziny. Pierwszą "różną różnością" okazał się balonik, którego pękł Prosiaczek.

niedziela, 02 października 2011, ewamaria030
Komentarze
2011/10/02 10:13:04
Cholera, Kattinka chyba wykrakała te problemy z serwerem! Ten wpis pisałam dziś trzy razy, zanim udało mi się go wreszcie opublikować! Za każdym razem blox wyrzucał mnie w Kosmos, kazał się od nowa logować i nie miał w pamiąci nic! Nic! Na szczęście ja miałam na boczku zapisane w Wordzie.
-
2011/10/02 11:25:31
Kattinka nic nie krakała, bo po co zaraz jakieś krakrakra (chyba że byłaby to kura, kurara albo zwycięskie hurrrra). To było tylko tak, z nadmiaru opiekuńczych uczuć, żeby naszemu blożkowi nic nie zaszkodziło :)
-
2011/10/03 08:11:29
Nikt nie wie, co to były różne różności?! I w czym się je znakomicie przechowuje? Chyba zapłaczę się ze smutku!
-
2011/10/03 15:36:56
Różne różności i przechowywanie to mi sie kojarzy z praktyczną baryłeczką, jaką Kubuś Puchatek dał Kłapouchemu w prezencie urodzinowym. Ale coś mi się zdaje, że to nie o to chodzi :D
-
2011/10/03 18:03:30
Ależ właśnie o to chodzi! Dziękuję! Już nie muszę płakać nieutulona w żalu, że nikt już nie zna Kubusia Puchatka :-)))). Dwa tysiące uśmiechów i przyślę koleżankę, żeby zabrała od pewnej panny M. torbę pigw, to koleżanka dowiezie kapelusz. Przyda się na zimowe wyjazdy na Bahamy...
-
2011/10/03 20:42:52
Ach jakże warto jednak zaufać sobie czasami! Kapelusz na pewno się przyda :)
-
2011/10/03 23:57:57
Aha, a w sprawie tego wspólnego pieczenia chleba w określonym "dniu z okazji" to może poprosimy o jakieś odliczanie kilka dni wcześniej, bo głowy umęczone i pamięć już nie ta, a ja będę musiała najpierw popędzić do piekarza i trochę się pouśmiechać porozumiewawczo, żeby mi odsprzedał (dał?!!!) kawałek drożdży, bo tu w sklepach tylko suche granulki można nabyć. A chleb "z okazji" nie może być okazyjny, tylko musi być odświętny. :)
-
2011/10/04 13:55:30
Ja myślę, tak między nami mówiąc, że chleb nie musi być upieczony akurat dokładnie tego 16 października, tylko może być kilka dni wcześniej, byle by było zdjęcie i przepis, i wpis w owym świątecznym dniu. A poza tym to przyznaję, że myślałam, że ty robisz zakwas?
UWAGA! Nie zniknęliśmy! Jesteśmy teraz TU
QRA czyli Nowa Kura

Durszlak.pl