|
Blog > Komentarze do wpisu
Różne różnościWczoraj, 1 października był Międzynarodowy Dzień Wegetarianizmu, we wtorek będzie Światowy Dzień Zwierząt, 10 - Międzynarodowy Dzień Przeciwko Karze Śmierci, a 16 - Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem. Wiem takie rzeczy, bo posiadam na ten rok kalendarz kota Szymona, w którym można znaleźć same takie etyczne i/lub zabawne informacje kalendarzowe. Godzina dla Ziemi lub Światowy Dzień Uścisków (coś dla Danusi:-)).
Zapewne znacie tego kota, który zresztą wcale nie ma na imię Szymon, tylko należy do Simona Tofielda. Zresztą co tam - na wszelki wypadek załączę tu dwa filmiki o kocie Szymona - jeden o pracy twórczej, a jeden, żeby na pewno pozostać w tematyce naszego blogu - o kulinariach. Kot Szymona poinformował mnie więc, że zbliża się Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem, ale zapomniał dodać, że w tym roku już po raz szósty jest to również Światowy Dzień Chleba. Już w zeszłym roku chciałam wziąć udział w tej wspaniałej akcji, ale ponieważ nie miałam jeszcze bloga, uznałam, że zasady uczestnictwa są okropnie biurokratyczne. Dziś, gdy czytam, co musimy zrobić, tylko uśmiecham się pobłażliwie.
No to Panny, liczę na co najmniej dwa "donosy" w niedzielny poranek za dwa tygodnie, tak bym mogła "donieść, gdzie należy", że przykładnie wzięłyśmy udział w akcji. Najbardziej oczywiście liczę na Kattinkę, bo o niej to wiem, że piecze chleby, ale mam też nadzieję, że i w innych naszych czytelniczkach, Subtelnych i Królowych, też odezwie się szlachetne poczucie chlebowej wspólnoty. Na życzenie Kattinki zaczęłam ostatnio ściągać naszego bloga z obłoków na ziemię, czyli wykonywać kopię komputerową, niezależną od serwera. Koszmarna robota, bo np. Word poinformował, że mam "za dużo błędów i on nie będzie mi tego poprawiał", po czym wyłączył funkcję korekty. Ot tak. Zładowałam już 2,5 miesiąca naszych wspólnych działań - teksty, zdjącia, komentarze - i jest tego 270 stron! Zanim dojdę do 22 września, będzie na pewno jeszcze ze 100 stron, bo piszemy coraz dłuższe posty i coraz więcej się wymądrzamy w komentarzach. Zrobię z tego pierwszy tom naszej wspólnej blogoksiążki pt. "Lato" w pliku pdf. Ale nie wstawię tego do sieci, bo to na razie tylko dla nas. Natomiast, jeśli któraś z Was, Autorek i wiernych Czytelniczek, będzie chciała takiego pdf, to proszę do mnie napisać i wyślę jej "nie mieszkając" (ciekawe, co to znaczy?). Adres (ale to już pewnie powszechnie wiadomo): wir-edition@gmx.de.
I wreszcie najróżniejsza "różność", która odróżnia ten wpis (a z nim i wszystkie inne) od... wszystkich innych. Od wczoraj mianowicie eksperymentuję trochę (wreszcie się odważyłam) z wyglądem naszego bloga. Na razie udało mi się zlikwidować tą martwą niebieską "czapę", która miałyśmy zawsze na naszej prostokątnej blogowej głowie i zmienić tło na bladoniebieskie. Ale jak dotąd nie udało mi się wprowadzić innego obrazka, który by zastąpił nielubianą (przeze mnie) falę. Jednak nie będę ustawała w wysiłkach. Na pewno coś mi się uda uzyskać, bo jestem (dość) uparta. A na razie prośba. Eksperymentować to ja sobie będę z jakimikolwiek obrazkami, po to tylko, żeby zobaczyć, co nam wyjdzie. Ale docelowo marzy mi się nasz własny rysunek jako logo kuro-bloga, najlepiej coś szlachetnie prostego, jakiś ciąg rysuneczków, w którym mieszają się kury (błagam - żywe!), książki, talerze, komputery, ciastka, owoce, pierogi, garnki, kwiaty, a może nawet i sukienki. O sukienkach wprawdzie pisałam dotąd tylko raz (szarlotka i niebieska sukienka czyli staromodny sposób na zdobycie mężczyzny), ale przecież nie wykluczone, że będzie tego więcej. Czy któraś z Was umie rysować? Czy któraś z Was umiałaby dla nas coś takiego wykonać? Taką linijkę różnych różności długą na 18 centymetrów, wysoką, czy ja wiem, na 2 do 4 centymetrów. Będę wdzięczna dźwięczna! Zagadkę, najprostszą pod słońcem, bo była piękna jesienna niedziela - co to były różne różności? - rozwiązała zona_oburzona i dostała w nagrodę kapelusz. Odpowiedź - w "Kubusiu Puchatku" A. A. Milne´a różne różności można było wkładać do praktycznej baryłeczki, którą Puchatek podarował Kłapouchemu na urodziny. Pierwszą "różną różnością" okazał się balonik, którego pękł Prosiaczek. niedziela, 02 października 2011, ewamaria030
Komentarze
ewamaria030
2011/10/02 10:13:04
Cholera, Kattinka chyba wykrakała te problemy z serwerem! Ten wpis pisałam dziś trzy razy, zanim udało mi się go wreszcie opublikować! Za każdym razem blox wyrzucał mnie w Kosmos, kazał się od nowa logować i nie miał w pamiąci nic! Nic! Na szczęście ja miałam na boczku zapisane w Wordzie.
2011/10/02 11:25:31
Kattinka nic nie krakała, bo po co zaraz jakieś krakrakra (chyba że byłaby to kura, kurara albo zwycięskie hurrrra). To było tylko tak, z nadmiaru opiekuńczych uczuć, żeby naszemu blożkowi nic nie zaszkodziło :)
2011/10/03 08:11:29
Nikt nie wie, co to były różne różności?! I w czym się je znakomicie przechowuje? Chyba zapłaczę się ze smutku!
2011/10/03 15:36:56
Różne różności i przechowywanie to mi sie kojarzy z praktyczną baryłeczką, jaką Kubuś Puchatek dał Kłapouchemu w prezencie urodzinowym. Ale coś mi się zdaje, że to nie o to chodzi :D
2011/10/03 18:03:30
Ależ właśnie o to chodzi! Dziękuję! Już nie muszę płakać nieutulona w żalu, że nikt już nie zna Kubusia Puchatka :-)))). Dwa tysiące uśmiechów i przyślę koleżankę, żeby zabrała od pewnej panny M. torbę pigw, to koleżanka dowiezie kapelusz. Przyda się na zimowe wyjazdy na Bahamy...
2011/10/03 20:42:52
Ach jakże warto jednak zaufać sobie czasami! Kapelusz na pewno się przyda :)
2011/10/03 23:57:57
Aha, a w sprawie tego wspólnego pieczenia chleba w określonym "dniu z okazji" to może poprosimy o jakieś odliczanie kilka dni wcześniej, bo głowy umęczone i pamięć już nie ta, a ja będę musiała najpierw popędzić do piekarza i trochę się pouśmiechać porozumiewawczo, żeby mi odsprzedał (dał?!!!) kawałek drożdży, bo tu w sklepach tylko suche granulki można nabyć. A chleb "z okazji" nie może być okazyjny, tylko musi być odświętny. :)
2011/10/04 13:55:30
Ja myślę, tak między nami mówiąc, że chleb nie musi być upieczony akurat dokładnie tego 16 października, tylko może być kilka dni wcześniej, byle by było zdjęcie i przepis, i wpis w owym świątecznym dniu. A poza tym to przyznaję, że myślałam, że ty robisz zakwas?
|
|